PBG Basket Poznań

D. Mićić: Narodzić się na nowo

Ja przede wszystkim zawszę dążę do tego, aby wygry­wać i zosta­wić na boisku wszystko, to co mogłem - w Wywiadzie Tygodnia dla portalu www.WorldBasket.info mówi serbski rozgrywający Dorde Mićić. Zapraszamy do lektury.

 To chyba naj­bar­dziej sza­lony sezon w two­jej karie­rze. Po raz pierw­szy powie­rzono ci rolę roz­gry­wa­ją­cego, na doda­tek w zespole, który jest jedną z naj­bar­dziej niedo­ce­nia­nych ekip w Pol­sce, a mimo mło­dego składu, bez dużych nazwisk i spo­rego budżetu poko­na­li­ście m.in. Turów Zgo­rze­lec. W ostat­nim meczu w Sta­ro­gar­dzie Gdań­skim z Polpharmą także nie byli­ście fawo­ry­tem…

Tak, masz rację. To dla mnie nad­zwy­czajny okres, ponie­waż nigdy wcze­śniej nie gra­łem tak dużo jako roz­gry­wa­jący. Tu od początku byłem pierw­szą „jedynką” w zespole. Zawsze sta­ram się roz­wi­jać swoją grę pod każ­dym wzglę­dem. Przy­zwy­cza­iłem się już do tej roli. Także teraz wszystko jest w porządku, cho­ciaż nie będę ukry­wał, że na star­cie roz­gry­wek było naprawdę ciężko się przy­sto­so­wać do tych wszyst­kich róż­nic, jakie wią­zały się dla mnie ze zmianą pozy­cji boisko­wej. Jed­nak z kolej­nymi meczami było już lepiej i lepiej.

Nato­miast, jeśli cho­dzi o nasz zespół to cie­szę się, że wygra­li­śmy wiele meczów i spra­wi­li­śmy kilka nie­spo­dzia­nek. Dla­czego powie­dzia­łem „wiele meczów”? Ponie­waż zro­bi­li­śmy to z zespo­łem bez wiel­kich nazwisk, jak to zauwa­ży­łeś, z chło­pa­kami, któ­rzy po pro­stu chcą grać i wal­czyć, zależy im na wygry­wa­niu…

Dru­żyny pro­wa­dzone przez tre­nera Bogi­ce­vica znane są z deter­mi­na­cji i to czę­sto za jej sprawą wyry­wają bar­dzo zacięte mecze. Podob­nie jest z wami.

Tak, tak (Djor­dje zaczyna po polsku- przyp.red.). Zga­dzam się z tym, co mówisz. W Sta­ro­gar­dzie zagra­li­śmy z dużą moty­wa­cją i naprawdę bar­dzo chcie­li­śmy dopro­wa­dzić do zwy­cię­stwa w tym spo­tka­niu. W naszych sze­re­gach widać było pozy­tywną ener­gię. Two­rzymy młody zespół. Sprawa jest jasna. Musimy dawać z sie­bie 100 pro­cent w każ­dym meczu. Myślę, że te pokłady deter­mi­na­cji, od któ­rych zaczą­łeś, wła­śnie stąd się biorą. Uwa­żam, że mamy w sobie po pro­stu coś takiego jak chęć udo­wod­nie­nia wła­snej war­to­ści. Ja odczu­wam to szcze­gól­nie, gdyż jest to mój pierw­szy rok w Pol­sce.

Mówisz tak, jak­byś chciał zostać tutaj na tro­chę dłu­żej niż jeden sezon…

Ja przede wszyst­kim zawszę dążę do tego, aby wygry­wać i zosta­wić na boisku wszystko, to co mogłem. A roz­ma­wia­nie o tym, gdzie miał­bym grać w kolej­nych sezo­nach to już nie moja robota (śmiech). Mogę powie­dzieć, że jak na razie w Pol­sce wszystko jest jak naj­bar­dziej OK. Teraz chcę zakoń­czyć ten sezon naj­le­piej jak to tylko moż­liwe i wycią­gnąć jak naj­lep­szy wynik z dru­żyną. Zoba­czymy, co będzie potem. Ale dla­czego nie Pol­ska? Liga stoi na dobrym pozio­mie, jest w niej wielu moc­nych zawod­ni­ków, któ­rzy grają twardo i szybko.

Wróćmy jesz­cze do tematu szcze­gól­nej zmiany, z jaką ten sezon wiąże się w twoim przy­padku. Tra­fi­łeś do Pol­ski już jako 28-latek, z doświad­cze­niem w euro­pej­skich pucha­rach. Nagle jed­nak musisz sporo zmie­nić w swo­jej grze. Czeka Cię też spora prze­prawa men­talna, aby pora­dzić sobie z pre­sją, jaka ciąży na roz­gry­wa­ją­cym. Jest to trudne doświad­cze­nie. Co w tym wszyst­kim było dla cie­bie naj­trud­niej­szą, naj­więk­szą prze­szko­dzą do poko­na­nia?

Cóż, musia­łem przy­zwy­czaić się do tego, że jako pierw­szy roz­gry­wa­jący, musisz mieć na uwa­dze cały zespół, nie tylko swoją grę. Musisz poda­wać piłkę w odpo­wied­nim momen­cie, pamię­tać o tym, żeby pozo­stali gra­cze w dru­ży­nie byli zado­wo­leni z piłek, jakie otrzy­mują i widzieć wszystko, co dzieję się na boisku. W dodatku sam powi­nie­neś dorzu­cić swoje punkty dla zespołu. Przy­znam szcze­rze, że podoba mi się to i jak już wspo­mi­na­łem, przy­wy­kłem do tej zmiany. Dla mnie naj­więk­szą prze­szko­dzą była obrona na całym par­kie­cie, którą musia­łem poko­ny­wać, aby prze­pro­wa­dzić piłkę.

Jak sobie z tym pora­dzi­łeś? Pew­nie nie obyło się bez tele­fo­nów do zna­jo­mych roz­gry­wa­ją­cych, z któ­rymi mia­łeś oka­zję wcze­śniej grać.

Mój naj­lep­szy przy­ja­ciel jest roz­gry­wa­ją­cym (śmiech). Nazywa się Marko Mari­no­vic i gra obec­nie w Rosji. Tak jak mówisz, roz­ma­wia­łem z nim na temat. Gada­li­śmy też o tym sporo z naszym tre­ne­rem. Sta­ra­łem się zna­leźć roz­wią­za­nie, aby pora­dzić sobie z tym jak naj­le­piej to moż­liwe i tym samym być po pro­stu lep­szym gra­czem dla zespołu. Nie jest to łatwe, ale ja nigdy się nie pod­daję.

Pamię­tasz, jaka była naj­lep­sza rada, jaką otrzy­ma­łeś, szu­ka­jąc roz­wią­za­nia tej nowej dla cie­bie sytu­acji, w grze prze­ciwko moc­nemu naci­skowi spod samego kosza?

Trzy­maj głowę pod­nie­sioną do góry, korzy­staj z zasłon blo­ku­ją­cych obroń­ców i nie trać piłki z rąk (śmiech). Tro­chę sobie żartuję, fak­tycz­nie o tym roz­ma­wia­li­śmy, ale tak naprawdę nie były to jakieś bar­dzo poważne roz­mowy.

Mia­łeś dodat­kowe tre­ningi w okre­sie przy­go­to­waw­czym w Pozna­niu, które przy­go­to­wy­wały cię do gry na „jedynce”?

Tak, odby­łem kilka indy­wi­du­al­nych tre­nin­gów na miej­scu w okre­sie przy­go­to­wań do sezonu. Tak naprawdę kon­ty­nu­uję to cały czas, aż do dzi­siaj. Przede wszyst­kim dużo ćwiczeń na dry­bling po całym boisku, rzuty i wyko­rzy­sty­wa­nie tego w połą­cze­niu z kil­koma innymi manew­rami. To wszystko odpo­wiada mi i cały ten tre­ning daje mi radość...

Cały wywiad można przeczytać tutaj.

www.worldbasket.info 

 

 

Najnowsza galeria

No images