PBG Basket Poznań

Adam Waczyński: Zrobiłem postęp

Sezon koszykarski nie trwa przez miesiąc czy sześć miesięcy, ale przez cały rok – portalowi PLK.pl mówi zawodnik PBG Basket Poznań, Adam Waczyński.

Jarosław Galewski: Jakie odczucia towarzyszą ci po rywalizacji z Energą Czarnymi Słupsk, która zakończyła sezon dla ekipy z Poznania?

Na pewno nie jesteśmy zadowoleni z wyniku, który osiągnęliśmy w tym sezonie. Powiem szczerze, że liczyliśmy na więcej. Stało się jednak inaczej, na co z pewnością miały wpływ kontuzje, choroby i inne rzeczy nie do końca związane z grą w koszykówkę. Na pewno żałujemy, że to wszystko tak się potoczyło, jednak to już przeszłość.

Co zadecydowało o waszej porażce z Energą Czarnymi Słupsk w eliminacjach play-off?

Wydaje mi się, że brak rozgrywającego. Uważam, że ten element był widoczny w tej rywalizacji i dał mocno znać o sobie. Bez Sasy Ocokoljicia było nam naprawdę trudno. Wprawdzie ten zawodnik zagrał w drugim pojedynku w hali Arena, ale był to dla niego mecz po tygodniowym rozbracie z grą w koszykówkę. Sasa miał dość długą przerwę i to było widoczne.

Czy to powinno być usprawiedliwieniem? Wasi rywale też musieli sobie radzić bez rozgrywającego, ponieważ w pierwszym spotkaniu urazu nabawił się Tyrone Brazelton...Adam Waczyński nie wyklucza opcji pozostania w Poznaniu na kolejny sezon (fot. B. Ciechacki)

W sumie muszę się z tym zgodzić. Z pewnością prawda jest też taka, że w drugim spotkaniu byliśmy po prostu słabsi od słupszczan. Przeciwnicy byli bardzo dobrze dysponowani zarówno na obwodzie jak i pod koszem. Ich przewaga była widoczna zwłaszcza w tym drugim elemencie, ponieważ wiadomo, że bazowaliśmy głównie na Robercie Tomaszku, który nie jest klasycznym centrem. Ten zawodnik występuje raczej na pozycji silnego skrzydłowego. Niestety, przegraliśmy i sezon się dla nas zakończył. Nie ma sensu dłużej brnąć w tą kwestię.

Przed eliminacjami do play-off graliście świetnie, krocząc od zwycięstwa do zwycięstwa. Czy z tego powodu przedwczesne zakończenie rozgrywek boli mocniej?

Na pewno tak. To jednak dobry przykład, który pokazuje, że sezon koszykarski nie trwa przez miesiąc czy sześć miesięcy, ale przez cały rok. Trzeba być w wysokiej formie od samego początku rozgrywek, a wiadomo jak było z nami. W przypadku lepszej postawy w pierwszej połowie sezonu mogliśmy zająć wyższe miejsce i trafić na teoretycznie słabszego rywala.

Trzeba przyznać, że nadzieję w serca poznańskich kibiców wlał Dejan Mijatović. Bez wątpienia ten szkoleniowiec was odmienił...

Myślę, że odmienił każdego z nas. Wszyscy stali się lepsi pod względem indywidualnym, ale zaczęliśmy grać także skuteczniej jako drużyna. Od początku pracy Serba w Poznaniu wiele rzeczy wyglądało inaczej. Przede wszystkim treningi. Naprawdę dużo biegaliśmy. Ogólnie zajęcia trwały dłużej, przez co częściej każdy z nas łapał zadyszkę. Trener potrafił nam wpoić swoją filozofię koszykówki dotyczącą zarówno gry w ataku jak i w obronie. Kto wie, jakby to wszystko się potoczyło, gdyby zaczął pracować z nami wcześniej.

Czyli czekanie ze zwolnieniem Eugeniusza Kijewskiego było błędem?

Nie to chciałem przez to powiedzieć. W żadnym wypadku nie uważam, że trener Kijewski wykonywał w Poznaniu złą robotę. Po prostu nasz były szkoleniowiec miał sporo pecha. Przegrywaliśmy wiele spotkań w końcówkach. Generalnie graliśmy falami, na co wpływ mogły mieć sprawy fizyczne.

A jaki był ten rok w wykonaniu Adama Waczyńskiego?

Myślę, że zrobiłem postęp i to jest zdecydowanie najważniejsze. Nauczyłem się wiele zarówno od trenera Eugeniusza Kijewskiego jak i Dejana Mijatovicia. Jestem im za tą naukę bardzo wdzięczny. W czasie gry w Poznaniu było bardzo dużo treningów indywidualnych. Z trenerem Mijatoviciem bardzo często graliśmy zagrania typu pick-and-roll i na pewno ten element uległ w moim przypadku znacznej poprawie. Przede wszystkim czuję się dużo pewniej „na nogach”. Warto też podkreślić, że w Poznaniu wiele akcji było opartych na mojej grze. Z tego powodu musiałem często brać na siebie odpowiedzialność. Na pewno było to bardzo cenne doświadczenie.

Jakie masz teraz plany?

OdpoAdam cały czas pracuje nad ogólną dyspozycją (fot. B. Ciechacki)czywam pod względem mentalnym. O koszykówce jednak nie zapominam, ponieważ cały czas trenuję w siłowni i generalnie nad ogólną dyspozycją. Być może dzięki temu uda mi się pojechać na reprezentację i pokazać się tam z dobrej strony. Na wakacje udam się z pewnością w ciepłe kraje. Wcześniej odpoczynek nad morzem. 

Zostajesz w Poznaniu?

Nie wykluczam takiej opcji. Ten sezon dopiero się dla nas zakończył. W praktyce jest tak, że niektóre kluby nie rozmawiają jeszcze o swoich planach na najbliższe rozgrywki. Jeżeli chodzi o mnie, to mam już w głowie swoje przemyślenia, ale nie będę o nich teraz mówił.

Jakie są zatem szanse, że kibice w Poznaniu będą nadal podziwiać grę Adama Waczyńskiego?

Nie chciałbym tego określać procentowo. Nie rozmawiałem jeszcze o szczegółach z poznańskim klubem. Nie pojawiła się też żadna konkretna oferta. Jak już jednak powiedziałem, nie wykluczam dalszych występów w stolicy Wielkopolski.

Kto twoim zdaniem zostanie mistrzem Polski?

Asseco Prokom Gdynia. Wydaje mi się, że ten zespół będzie poza zasięgiem innych drużyn. Liczę jednak, że Anwil Włocławek zdoła nawiązać walkę. Mam nadzieję, że rywalizacja nie skończy się wynikiem 4:0. Chciałbym, żeby udało się rozegrać sześć a może nawet siedem spotkań.

Rozmawiał: Jarosław Galewski (www.plk.pl)

 

Najnowsza galeria