Jestem naprawdę podekscytowany faktem, że wreszcie będę mógł sprawdzić się w lepszej lidze - portalowi SportoweFakty.pl mówi zawodnik PBG Basket, Jeremy Fears.
Michał Fałkowski: Od nowego sezonu będziesz graczem PBG Basketu Poznań. Dlaczego zdecydowałeś się na grę w tym klubie?
Usłyszałem od mojego agenta, że to może być naprawdę ważny krok w mojej karierze. Polska liga to dobra okazja by pokazać się na tle lepszych graczy, niż ci, z którymi dotąd rywalizowałem. Dlatego mam nadzieję, że rok spędzony w Poznaniu będzie dla mnie owocny. Ponadto rozmawiałem już z zarządem klubu i trenerem i wygląda na to, że dla nich naprawdę liczy się dobro zespołu, a to jest bardzo ważne. Znam z opowieści sytuacje, że moi koledzy grali w zespołach, gdzie kompletnie nie było wiadomo kto jest odpowiedzialny za wynik. Jeśli drużyna wygrywała, wszyscy się tym chełpili, ale gdy przegrywali - szkoda gadać... Wiem, że w Poznaniu będzie inaczej.
Znasz kogoś, kto ma doświadczenie nabyte na polskich parkietach?
Tak, dwóch moich dobrych przyjaciół grało u was przed rokiem. To Tyrone Brazelton i Dru Joyce. Z tego co wiem Dru zdobył nawet wicemistrzostwo kraju, a Tyrone miał mniej szczęścia i teraz leczy kontuzję kolana. Znam również wielu innych graczy, ale ta dwójka to moi dobrzy przyjaciele.
Co już wiesz o swoim nowym pracodawcy?
Uczciwie mówiąc - nie za wiele. Przez jeden z portali społecznościowych poznałem się z Eddiem Millerem i mam nadzieję, że razem poprowadzimy zespół do wielu zwycięstw. Ponadto jestem w kontakcie z menedżerem Jarosławem Poziemskim, który trochę opowiedział mi o klubie. Słyszałem również, że Poznań to naprawdę ładne i duże miasto. Nie znam natomiast w ogóle Polski. Właściwie nic nie wiem o waszym kraju, ale to wszystko nadrobię jak tylko tutaj przylecę (śmiech)!
Fakt, że w drużynie z Poznania znalazł się twój rodak, wspomniany Miller, który dodatkowo zna specyfikę ligi i kraju, sprawi, że twoja aklimatyzacja w nowym miejscu przebiegnie sprawniej?
Tak, na pewno. Zawsze to lepiej, jeśli w drużynie jest więcej niż jeden Amerykanin. Grałem już niestety w takim zespole, gdzie byłem tylko jednym Amerykaninem, a co więcej - w całym mieście nie było żadnego mojego rodaka! Muszę przyznać, że to było straszne... Na szczęście w Poznaniu będzie Eddie, a ponadto słyszałem, że obcokrajowców w tym mieście nie brakuje więc wszystko jest na dobrej drodze. Jeszcze żeby tylko drużyna wygrywała swoje mecze to już w ogóle będzie świetnie (śmiech).
Które miejsce będzie sukcesem zespołu?
Życzyłbym sobie być w najlepszej czwórce ligi, ale jak to będzie - nie wiem. Wiem natomiast, że w zeszłym sezonie trener Bogicević zrobił kapitalny wynik w Polpharmie Starogard Gdański, dlatego sądzę, że on doskonale wie jakich koszykarzy potrzebuje w nowej drużynie by ten sukces powtórzyć. Rozmawiałem z nim i wygląda na to, że panuje nad każdym transferem, wie jakich szukać koszykarzy i jakich chce trenować. I nie mówię tutaj o kwestii tylko sportowej, ale również mentalnej. Trener wie po prostu z kim chce współpracować i z kim może osiągnąć sukces. Myślę, że razem z Eddiem i innymi zawodnikami, których na chwilę obecną jeszcze nie znam, będziemy walczyć, walczyć i jeszcze raz walczyć, by na koniec sezonu być na najlepszej pozycji jaka tylko będzie możliwa. Rok temu trener był trzeci w Polsce, więc sądzę, że w tym sezonie będzie chciał powtórzyć to osiągnięcie.
W prasie ukazały się informację, że trener Bogicević widzi w tobie lidera zespołu, a to oznacza grę w pierwszej piątce...
Tak, tuż przed tym jak podpisałem kontrakt, mój agent powiedział mi, że trener chce bym był podstawowym rozgrywającym zespołu. Gdy rozmawiałem ze szkoleniowcem, on co prawda nie potwierdził mi tych informacji, ale powiedział, że będę miał wielką szansę pokazać swoje umiejętności, a on już postara się o to, by zrobić ze mnie lepszego gracza. Bardzo mi się podoba takie podejście, więc bez dwóch zdań będę graczem pierwszej piątki.
Zatem kiedy zjawisz się w naszym kraju i kiedy fani po raz pierwszy ujrzą cię na żywo?
Będę w Polsce już 2 sierpnia, zapoznam się trochę z miastem, dowiem się gdzie będę mieszkał, zobaczę klub, halę, a przygotowania zaczniemy dwa dni później. Co do meczów sparingowych to jeszcze nie wiem kiedy, z kim i gdzie będziemy grać, więc to raczej pytanie nie do mnie, ale do trenera.
Rozmawiał: Michał Fałkowski (www.sportowefakty.pl)
Cały wywiad można przeczytać tutaj.




















