
Drużyna Miliji Bogicevicia wróci dzisiaj ze Starogardu Gdańskiego z dwoma punktami. Poznaniacy zrewanżowali się Polpharmie na ich terenie i wygrali dzisiejsze spotkanie w stosunku 67:65 (23:20, 13:23, 16:12, 15:10).
Zagraliśmy dzisiaj lepszy mecz niż Polpharma. Troszeczkę w tej drużynie czuć brak Weedena, będą musieli się do tego przyzwyczaić. Na szczęście dla nas zagraliśmy dobrze w obronie przeciwko Michaelowi Hicksowi. Większość meczu kontrolowaliśmy i wiedzieliśmy co chcemy zrobić. Dalej będziemy walczyć - mówił na pomeczowej konferencji prasowej trener Milija Bogicević.
Rzeczywiście brak Tony’ego Weedena, który odszedł do włoskiej ekstraklasy, był w tym spotkaniu bardzo widoczny. W pierwszej piątce zastąpił go Michael Hicks, ale to nie był dobry dzień Amerykanina. Poniżej oczekiwań spisywał się także Jeremy Simmons, którego musiał zastępować Adam Metelski. Trener Wojciech Kamiński częściej decydował się więc na polskich graczy.
Polpharma zaczęła ten mecz trochę zaskakująco, bo częściej grała pod kosz od swoich rywali. PBG Basket z kolei wykorzystywał jedną z największych broni zespołu ze Starogardu, czyli rzuty za trzy. Nie do zatrzymania był przede wszystkim Dorde Micić, który już w pierwszej kwarcie zdobył 11 punktów (trzykrotnie trafiał z dystansu). To pozwoliło gościom na objęcie prowadzenia.
Starogardzianie grali znacznie lepiej w drugiej części meczu, a na parkiecie coraz częściej można było obserwować piątkę Polaków. Ci rozumieli się bardzo dobrze i dzięki temu pod koniec pierwszej połowy po trafieniu z dystansu Grzegorza Arabasa Polpharma prowadziła już 43:36. Co ciekawe, w dwóch pierwszych kwartach gospodarze mieli zaledwie jedną stratę, a najlepszym strzelcem był Marcin Nowakowski, który miał 10 punktów.
Właśnie w tym momencie wydawało się, że Kociewskie Diabły znalazły swój rytm i spokojnie będą powiększać prowadzenie. Pierwsze minuty drugiej połowy zdawały się to potwierdzać. Po trafieniu z dystansu Hicksa Polpharma prowadziła 52:42. I w tym właśnie momencie ofensywa zespołu trenera Wojciecha Kamińskiego zupełnie się załamała. PBG Basket zdecydowanie wzmocnił obronę i zaliczył serię punktową 10:1 - po trafieniu Tomasza Smorawińskiego było zaledwie 53:52 dla gospodarzy.
Ważną postacią w końcówce meczu był Niksa Nikolić, który swoimi trójkami wyprowadzał PBG Basket na prowadzenie. Kluczowa była jednak akcja 2+1 Żarko Comagicia na 50 sekund przed końcem spotkania. Po jego rzucie wolnym było 66:65 dla gości. Później po stracie Tomasza Śniega za trzy próbowali rzucać jeszcze Micić i Nikolić, ale to i tak Polpharma miała piłkę meczową. Na wykonanie ostatniej akcji gospodarze mieli cztery sekundy, a piłkę z boku wybijał Marcin Nowakowski, który podał do… nikogo. Faulowany Micić wykonał jeden rzut wolny, a celowo spudłował drugi. Zbiórki zaliczył jeszcze Piotr Dąbrowski, który mógł być bohaterem dnia. Piłka po jego rzucie odbiła się jednak od obręczy, a mecz wygrała drużyna PBG Basketu...
Całą relację można przeczytać tutaj.
Punkty dla PBG Basket zdobyli: Mićić 21, Kulig 17, Nikolić 10, Smorawiński 7, Comagić 6, Parzeński 4, Bartosz 2.
Wojciech Kłos (www.plk.pl)



