
Sukces czy porażka? Kto MVP zespołu, a kto jego największym odkryciem? Po pierwszym etapie rozgrywek rozmawiamy z dziennikarzami na co dzień piszącymi o poznańskich koszykarzach.
O opinię na temat postawy PBG Basket Poznań zapytaliśmy Marka Lubawińskiego z Głosu Wielkopolskiego, Piotra Leśniowskiego z Gazety Wyborczej, Łukasza Borowicza z Wielkopolskiej Telewizji Kablowej oraz Jarosława Galewskiego korespondenta www.plk.pl. Każdy z dziennikarzy odpowiadał na trzy pytania. Zapraszamy do lektury!
To była udana czy nieudana runda? Postawa zespołu była pozytywnym zaskoczeniem czy może rozczarowaniem?
Marek Lubawiński: Koszykarze PBG Basket w rundzie zasadniczej wygrali osiem spotkań. Przyznam szczerze, że przed rozpoczęciem rozgrywek nie liczyłem na tyle zwycięstw, bo skład zespołu był wielką niewiadomą. Praktycznie tylko Damian Kulig i trener Milija Bogicević gwarantowali ekstraligowy poziom. O Djordje Miciciu nie wiedzieliśmy nic, o Żarko Comagiciu, że nie znalazł miejsca w Zastalu, Jakuba Parzeńskiego rekomendowało nazwisko, a Aleksander Lichodzijewski, Tomasz Smorawiński i Jacek Sulowski, który zresztą nie pograł tym razem w Poznaniu zbyt długo, występowali w minionym sezonie w niższych ligach. A potem była już tylko młodzież... Trener Bogicević miał więc bardzo niewielkie pole manewru, tym bardziej, że Lichodzijewskiemu ciągle coś dolegało, a sprowadzony Niksa Nikolić uczy się dopiero koszykówki. W sumie więc nie ma co narzekać, tym bardziej, że ... udało się dotrwać do końca rundy zasadniczej, bo przecież wiadomo z jakim kłopotami finansowymi boryka się klub.
Piotr Leśniowski: Po niezłym poprzednim sezonie i dzielnej postawie w play-off przeciwko ekipie Turowa Zgorzelec, obecne trzecie od końca miejsce w tabeli jest rozczarowaniem. Z drugiej strony jednak, gdy przypomnę sobie smutne wieści, które docierały z klubu latem 2011 roku, pogłoski o możliwości wycofania się z rozgrywek, to trzeba się w ogóle cieszyć, że Basket przetrwał. I tak właśnie traktuję ten sezon, że jest on „na przetrwanie”. Cudów się w nim nie spodziewałem i jeśli spojrzeć na dokonania drużyny z takiej perspektywy, to można mówić o umiarkowanie pozytywnym zaskoczeniu. Głównie za to, że zespół ma swój styl, jest niewygodnym rywalem, a kilka razy do sukcesu zabrakło jednego czy dwóch zawodników więcej w rotacji.
Łukasz Borowicz: Runda była nieudana, ale tylko wtedy gdy rozpatrujemy ją w kontekście systematycznego rozwoju klubu w poprzednich sezonach. (...) Postawą zespołu akurat jestem zbudowany, trener Bogicević potrafi stworzyć fajny kolektyw i po raz drugi w Poznaniu to już udowodnił. Zawodnicy na boisku wylewali z siebie litry potu, w pamięci wciąż mam te skurcze Djordje, które łapał niejednokrotnie. Swoją drogą, może to sygnał, że jest potrzeba w większe zainwestowanie w opiekę medyczną i rehabilitację? Maser to nie wszystko... Wracając do wątku - "nasi" koszykarze niejednokrotnie zaskakiwali, potrafili walczyć jak równy z równym z czołowymi klubami, a wielokrotnie nie sprzyjało im po prostu szczęście. Szkoda też, że młodzi poznaniacy z ławki dostali tak niewiele minut. To wywołuje niedosyt, a po tak krótkim czasie spędzonym na boisku trudno nam ich ocenić, czy rzeczywiście nie zasługiwali na więcej.
Jarosław Galewski: Myślę, że pierwszy etap w wykonaniu PBG Basketu Poznań należy uznać za udany. Obecna pozycja w tabeli w pełni odzwierciedla potencjał młodego, zbudowanego na miarę możliwości finansowych zespołu. Pozostał jednak pewien niedosyt, ponieważ drużyna przegrała kilka meczów minimalnie. Z drugiej strony poznaniacy byli autorami wielu niespodzianek na czele z sensacyjną wygraną w Zgorzelcu. Nie sposób również nie wspomnieć o krótkiej ławce i problemach kadrowych. Biorąc pod uwagę ograniczone możliwości, którymi dysponował trener Milija Bogicević, należy uznać, że zespół stanął na wysokości zadania.
Który gracz zasługuje na miano MVP?
Marek Lubawiński: Miano najlepszego gracza zespołu trzeba na pewno podzielić między Damiana Kuliga i Djordje Micicia, choć obaj obok znakomitych spotkań, mieli też słabsze występy. Ale byli eksploatowani niemiłosiernie, bo nie było wyboru (patrz punkt pierwszy).
Piotr Leśniowski: Damian Kulig. Widać, że służy mu praca pod okiem Miliji Bogicevicia, a i trenerowi wychodzi to na dobre, bo ma w Damianie centralną postać w zespole. Kapitan Basketu gra dużo i nie marnuje minut, które dostaje. Wygląda na to, że Marcin Gortat się nie pomylił, gdy na zgrupowaniu reprezentacji Polski mówił Damianowi Kuligowi, że ten ma spory potencjał.
Łukasz Borowicz: Damian Kulig. Trudno wybrać inaczej. Podobno chłopakowi telefon urywa się od połączeń z innych miast, a on dzielnie trwa w Poznaniu. Przewiduję, że w przyszłym sezonie Damian będzie grał w jednym z czołowych polskich klubów (może znajdzie się sponsor i będzie to Basket?). Lider drużyny, przestał popełniać niewymuszone faule i potrafi dotrwać do końca każdego spotkania. Co innego, że do drzwi z tabliczką MVP puka dość głośno Micić.
Jarosław Galewski: Najbardziej wartościowym graczem w zespole z Poznania był Djordje Micić. Nie mam wątpliwości, że od jego postawy w drużynie zależało najwięcej. Serb bardzo szybko nauczył się gry na pozycji rozgrywającego i wywiązywał się z tej roli naprawdę znakomicie. Po dołączeniu do drużyny Niksy Nikolicia mógł również efektywniej wykorzystać swój potencjał strzelecki. W kilku spotkaniach przesądził o wygranej PBG Basketu, a w zdecydowanej większości grał na solidnym poziomie.
Kto okazał się największym odkryciem zespołu?
Marek Lubawiński: Polska koszykówka powinna mieć pożytek z Jakuba Parzeńskiego, ale musi bardzo dużo pracować i nie chodzi mi tutaj tylko o trening czysto koszykarski. Przełomowy dla tego młodego gracza powinien być następny sezon.
Piotr Leśniowski: O ile odkryciem może być 29-letni zawodnik, który przed przyjazdem do Polski zdążył zaistnieć w kilku ligach europejskich, to wybieram Djordje Micicia. Bardzo solidny, uniwersalny zawodnik. Świetny snajper, który pozwolił kibicom szybciej przestać tęsknić za Eddiem Millerem.
Łukasz Borowicz: Zależy co mamy na myśli mówiąc o odkryciu. Młodych, czy doświadczonych? Tych, którzy w Polsce jeszcze nie grali, czy po prostu nowe twarze w Baskecie? Do głowy przychodzą mi trzy nazwiska: Micić, Comagić i Nikolić. Pierwszy najmłodszy już nie jest, Comagić grał już w Zastalu w minionym sezonie i wychodzi na to, że odkryciem powinien zostać Niksa. W zasadzie też, dlaczego nie? Od momentu przyjścia do klubu po dzień dzisiejszy zdążył się już zaaklimatyzować, bierze na siebie ciężar rozgrywania, potrafi rzucić z dystansu i nieźle asystować. To całkiem perspektywiczny zawodnik, ale musi popracować nad siłą fizyczną.
Jarosław Galewski: Trudno wybrać największe odkrycie w zespole z Poznania. Najmłodsi zawodnicy nie otrzymywali wielu minut, a ci nieco starsi, a więc Jakub Parzeński, Tomasz Smorawiński czy Mateusz Bartosz nie zanotowali wyraźnego skoku jakościowego w swojej grze. Zawodnikiem, który w ostatnim czasie czyni systematyczne postępy, jest na pewno Niksa Nikolić. W przypadku młodego Serba widać duży potencjał i śmiało można powiedzieć, że obecnie gra zdecydowanie lepiej niż na początku przygody z PBG Basketem i Tauron Basket Ligą.
Wypowiedzi zebrał Maciej Szulejewski



