W meczu 8. kolejki PLK drużyna PBG Basket Poznań pokonała Górnika Wałbrzych 75:56 (21:8, 23:18, 18:18, 13:12).
Punkty dla PBG Basket zdobyli: Wójcik 21(3), Szawarski 14(3), Davis 13(2), Bigus 11, Radwan 8(1), Flieger 7, Prus 1, Metelski 0, Dudek 0, Mowlik 0, Smorawiński 0, Bailey 0.
Punkty dla Górnika zdobyli: Greene 11(1), Zabłocki 10(2), Glapiński 9(2), Stefański 8, Waczyński 6, Chanas 5(1), Barro 4, Józefowicz 3(1), Raczyński 0, Bierwagen 0.
Przed meczem z Górnikiem okazało się, że poza kontuzjowanymi już od kilku tygodni McLeanem i Brannenem nie będzie mógł wystąpić także Joel Jones, któremu dokucza nie do końca zaleczony uraz podeszwy. W tej sytuacji można się było obawiać o losy konfrontacji z Górnikiem, który przed paroma dniami został wzmocniony przez dwóch koszykarzy Śląska Wrocław - Stefańskiego i Chanasa. Początek spotkania nie zapowiadał wielkiego widowiska. Koszykarze obu zespołów pudłowali, popełniali przewinienia w ataku i nie potrafili zdobyć punktów. Festiwal błędów z obu stron przerwał dopiero Flieger, który po 2,5 minuty zdobył pierwsze punkty z rzutów wolnych, a minutę później trafił z gry i było już 5:0, bo wałbrzyszanie byli nadal kompletnie pogubieni w ataku. W dodatku tylko w pierwszych trzech minutach goście popełnili aż 7 przewinień, w tym 2 ofensywne, co spowodowało, że musieli znacznie mniej agresywnie bronić. Problem Górnika polegał też na braku wartościowych wysokich graczy, przez co poznaniacy mieli dużą przewagę na tablicach. Kilka razy Bigus i Wójcik zbierali piłki w ataku i dobijali niecelne rzuty swoich kolegów. Licznie zebrani w Arenie kibice przecierali oczy ze zdumienia, gdyż przewaga PBG Basket rosła w oczach. W 7. minucie było już 18:3, a Raczyński i Stefański zupełnie nie mogli znaleźć sposobu na dobrą defensywę poznaniaków. Dopiero w ostatnich sekundach 1. kwarty górnicy zdobyli parę punktów, dzięki czemu ich dorobek nie był tak kompromitujący. Jednak 2 zdobyte kosze z gry nie wystawiają wałbrzyszanom dobrego świadectwa. Wynik 21:8 po pierwszej kwarcie to był dość niespodziewany wynik.
Dobra orientacja pod koszem Bigusa i zdobyte przez niego 4 punkty na początku 2. kwarty dały PBG Basket prowadzenie 25:8. Nadal skutecznie grał też Wójcik, dzięki czemu przewaga kilkunastu punktów utrzymywała się przez kolejne minuty. W szeregach gości jedynie pojedyncze zrywy miał Greene, a reszta jego kolegów prezentowała się bardzo słabo. Objawienie tego sezonu Adam Waczyński zdobywał punkty wyłącznie z rzutów wolnych, Marcin Stefański miał bardzo kiepską skuteczność z gry, a pozostali koszykarze Górnika byli mało widoczni. W PBG Basket dobrze spisywali się obaj wysocy - Wójcik i Bigus, niezłe wejście z ławki miał Radwan, choć mógł być nieco bardziej skuteczny, a fenomenalną końcówkę 2. kwarty zanotował Davis. Ostatnie 9 punktów PBG Basket było zasługą czarnoskórego rozgrywającego i to dzięki niemu przewaga poznaniaków sięgnęła już 18 punktów (44:26), mimo że jeszcze kilkadziesiąt sekund wcześniej wałbrzyszanie tracili jedynie 11 oczek.
Drugą połowę nienajlepiej zaczął Wójcik, od 2 pudeł, ale wkrótce znów zaczął trafiać, do tego pudłujący w pierwszej połówce Szawarski też odnalazł swój rytm i to głównie dzięki tej dwójce przewaga PBG Basket cały czas była bardzo bezpieczna i sięgała 15-20 punktów. Im bliżej było końca meczu, tym częściej na parkiecie pojawiali się zawodnicy rezerwowi, na czym ucierpiała atrakcyjność widowiska. W PBG Basket mecz kończyła piątka Dudek (był to dla niego debiut w ekstralidze), Mowlik, Prus, Smorawiński i Metelski. Z tych głębokich rezerw najlepiej pokazał się Prus - zdobył tylko 1 punkt, ale zaznaczył swoją obecność także innymi elementami koszykarskiego rzemiosła, w tym bardzo efektownym blokiem. Ostatecznie bez większego wysiłku PBG Basket zwyciężył 75:56.
Trudno nie być zadowolonym po tak efektownym zwycięstwie. Poznaniacy świetnie zagrali w defensywie - goście mieli sporo problemów z uzyskaniem czystych pozycji rzutowych, przez co ich skuteczność była bardzo niska (32% za 2 punkty i 36% za 3 punkty). Zdarzały im się nawet błędy 24 sekund. PBG Basket miał dużą przewagę na tablicach (w zbiórkch 42:29), co skrzętnie wykorzystywał w dobijaniu rzutów. Bardzo dobrze już w drugim kolejnym meczu zaprezentował się Wójcik, z dobrej strony pokazali się też Flieger (choć miał trochę za dużo nietrafionych rzutów), Szawarski (ale tylko za drugą połowę), Bigus i Davis. Słabo za to, nie po raz pierwszy już, zagrał Bailey. Bardzo też cieszy najlepsza od meczu inauguracyjnego z Turowem frekwencja. Mecz z Górnikiem obejrzało ok. 1500 kibiców. Teraz przed koszykarzami PBG Basket trzy mecze wyjazdowe (w Warszawie, Koszalinie i Inowrocławiu), w których trzeba powalczyć o zwycięstwa, aby znów nie znaleźć się w samym dole tabeli.




