Sezon PLK w Poznaniu rozpoczęty! W 1. kolejce PBG Basket pokonał Kotwicę Kołobrzeg 74:66 (20:18, 11:18, 20:19, 23:11).
Pierwszy mecz w sezonie zawsze wiąże się ze sporą niepewnością, tym bardziej, gdy zespół został przebudowany w znacznym stopniu, a tyczyło się to zarówno PBG Basket, jak i Kotwicy. "Na papierze" faworytami byli dobrze spisujący się w meczach sparingowych poznaniacy, jednak nikt nie zamierzał lekceważyć "czarodziejów z wydm", jak często bywa określana ekipa znad morza.
Trener Kijewski posłał do boju piątkę Duvnjak, Waczyński, Ćirić, Białek i Kljajević, czyli kibice w Arenie w komplecie oglądali nowych zawodników. Pierwsze punkty dla PBG Basket w sezonie 2009/10 zdobył Zbigniew Białek, który także w kolejnych akcjach pokazywał się z bardzo dobrej strony. To głównie dzięki niemu poznaniacy zyskali początkowo kilka punktów przewagi. Goście jednak szybko poprawili grę w obronie i zdominowali obie tablice, dzięki czemu szybko odrobili straty i objęli prowadzenie. Sporo uwag trener Kijewski miał do rozgrywającego Urosa Duvnjaka, którego indywidualne akcje kończyły się niecelnymi rzutami, a i w obronie gracze Kotwicy bezlitośnie ogrywali Serba. Sporo problemów z powstrzymaniem silnego centra gości Darrella Harrisa miał też Kljajević. Dopiero kilka udanych akcji Ciricia w końcówce kwarty pozwoliło poznaniakom wyrównać straty.
W tym sezonie nie ma już przepisu o obowiązkowej grze młodzieżowca i po pierwszym meczu wydaje się, że to dobra zmiana. Nie ma już sytuacji, gdy drużyna w ataku gra praktycznie w czterech, a zawodnik młodzieżowy ma za zadanie głównie nie przeszkadzać. Jednak zawodnicy młodzi nie mają zamkniętych drzwi do gry - Waczyński w PBG Basket grał blisko 30 minut, a Bręk i Rduch w Kotwicy razem wzięci kilkanaście. Druga kwarta upłynęła pod znakiem słabszej gry PBG Basket w ataku. Niewiele wniosła zmiana rozgrywającego z Duvnjaka na Gravesa. Amerykanin, co prawda, popisał się kilkoma przechwytami, ale podobnie jak Serb nie zdobywał punktów i zbyt rzadko dogrywał dobre piłki partnerom. Z kolei goście kilka razy kończyli akcje z faulem, trafiali też z dystansu, dzięki czemu kontrolowali mecz. Do przerwy trudno było być zadowolonym z gry podopiecznych trenera Kijewskiego, którzy przegrywali 31:36.
W przerwie meczu widzów rozgrzewał występ Elvisa, czyli Piotra Bugzela, natomiast w trzeciej kwarcie rozstrzelali się z dystansu koszykarze gości. Najczęściej trafiał Łukasz Wichniarz, który wiele lat temu występował w poznańskich klubach. Miał on też dobre wsparcie w kolegach. Gospodarze próbowali się odgryzać w tym samym elemencie i najlepiej wychodziło to Wojciechowi Szawarskiemu, który w całym meczu 3 razy trafił za trzy. Wyjątkowo natomiast nie leżały "trójki" Ciriciowi - próbował aż 7 razy, ale ani razu nie trafił. Nareszcie za to zaczęła się wyrównywać rywalizacja na tablicach - Harris nie skakał już "po głowach" Kljajeviciowi, Radke i Cipriano. Mimo to przed ostatnią kwartą nadal prowadzili goście, ale już tylko 51:55.
Do tej pory niezbyt sprawdzała się w poznańskim zespole obrona "każdy swego" i trener Kijewski zaordynował bronienie strefą. Początkowo zdawało się to nie przynosić efektów, gdyż goście znów trafili za trzy, ale z upływem kolejnych minut Kotwica była coraz bardziej bezradna. Goście nie potrafili przebić się pod kosz, a rzuty z dystansu przestały wpadać. Do tego kilka razy walczący o każdą piłkę poznaniacy wywalczyli przechwyty, po których zdobywali łatwe punkty. Szczególnie dobrze w najważniejszych momentach meczu grali Szawarski i Waczyński. Gdy zawodnicy PBG Basket odzyskali w końcu prowadzenie, szybko powiększyli przewagę i końcówka spotkania była już rozgrywana bez większych emocji. Ostatecznie PBG Basket wygrał z Kotwicą Kołobrzeg 74:66.
Po meczu trener Kijewski ocenił, że cieszy się wyłącznie ze zwycięstwa. Do gry jego zawodników można faktycznie mieć sporo zastrzeżeń. Słabo zagrali obaj rozgrywający, choć z dwójki Duvnjak - Graves nieco lepiej zaprezentował się Amerykanin. Zbyt wiele razy poznaniacy przegrywali też w obronie pojedynki jeden na jeden. Słaby początek meczu miał też Kljajević, ale z upływem minut spisywał się coraz lepiej. Za to bardzo dobrze zaprezentowali się zawodnicy z pozycji 2 i 3 - Wojciech Szawarski, Adam Waczyński i mimo rozregulowanego celownika w rzutach z dystansu Andrija Cirić.
PBG Basket: Ćirić 15, Waczyński 15 (1), Z. Białek 14 (2), Kljajević 14, Szawarski 11 (3), Radke 3 (1), Graves 2, Duvnjak 0, Cipriano 0.
Kotwica: Wichniarz 16 (4), Diduszko 15, Harris 15, Stelmach 8, Smith 6, Bręk 3 (1), Rduch 3 (1), Danesi 0, Freeman 0.
|
|
|
|
|
|
|
|
|
|
|
|
|
|
|
|
|
|
|
|
|
|
|
|
|
|
|
|
|
|
|
|
|
|
|
|
|
|
|
|
|
|
|
|
|
|
|
|
|
|
|
|
|
|
|
|
|
|
|
|
|
|
| |||




