PBG Basket Poznań

PBG Basket nadal niepokonany

Email Drukuj PDF

PBG Basket kontynuuje serię zwycięstw. W 2. kolejce poznaniacy zwyciężyli Energę Czarnych Słupsk 84:73 (20:16, 17:17, 18:18, 29:22).

W porównaniu z pierwszym meczem z Kotwicą Kołobrzeg trener Kijewski dokonał dwóch zmian. W kadrze meczowej Alberta Skowrońskiego zastąpił Mateusz Bartosz, natomiast w pierwszej piątce miejsce Urosa Duvnjaka zajął AJ Graves. W poprzedniej kolejce Andrija Ćirić raził nieskutecznością w rzutach z dystansu i postanowił już na początku meczu udowodnić, że jednak potrafi trafiać za trzy punkty. Ku uciesze widowni udało mu się już za pierwszym razem. Gra w pierwszej kwarcie była niezwykle wyrównana - żaden z zespołów nie potrafił wypracować przewagi większej niż 3 punkty. Podobać mogły się zwłaszcza dogrania Waczyńskiego do Kljajevicia, choć Czarnogórzec nie zawsze trafiał. Szczególnie zacięta walka toczyła się na tablicach - wyższy zespół z Kotwicy zdominował ten element gry, a każda zbiórka wygrana przez koszykarzy PBG Basket była okupiona sporym wysiłkiem. Całkiem nieźle funkcjonowała za to obrona poznaniaków - dzięki agresywnej defensywie raz udało się zmusić gości do błędu 24 sekund, a kilka razy zawodnicy PBG Basket na tyle dobrze grozili blokiem, że Czarni popełniali błąd kroków. Dopiero pod koniec pierwszej kwarty udało się jednej z drużyn osiągnąć ciut wyraźniejszą przewagę - PBG Basket prowadził 20:16. 

Druga kwarta zaczęła się dla poznaniaków bardzo źle. Nie dość, że popełniali proste błędy w ataku, to rozluźnili nieco szyki w defensywie i Czarni zdobyli 9 punktów z rzędu. W 14. minucie było zatem 20:25 i trener Kijewski musiał poprosić o czas, by dokonać niezbędnych korekt. Przyniosło to efekt, gdyż po chwili jego podopieczni odzyskali prowadzenie (28:25), a po trójce Białka i punktach spod kosza Kjlajevicia uzyskali nawet 6-punktową przewagę (37:31). Pomimo skromnego prowadzenia można było mieć wiele zastrzeżeń, podobnie jak w poprzednim meczu, do postawy obu rozgrywających, a także do skuteczności rzutów wolnych (6/11 - 54%).

Kolejną kwartę fatalnie rozpoczął jeden z liderów Czarnych - Cesnauskis. Litwin najpierw spudłował dwa rzuty z łatwych pozycji, a potem popełnił błąd kroków. Takich błędów nie popełniali poznaniacy, którzy niemal z każdej pozycji zdobywali punkty. Podobać mogły się zarówno dynamiczne wejścia Waczyńskiego w ataku, jak i świetne akcje w obronie. Poznaniacy grali szybko, widowiskowo i przede wszystkim skutecznie. Zdobyli 10 punktów z rzędu i prowadzili już 47:33 w 24. minucie. Jeśli jednak ktoś myślał, że Czarni się już poddadzą, bardzo się pomylił. Goście opanowali nerwy i zaczęli zdobywać punkty, natomiast kilka kolejnych akcji PBG Basket nie przyniosło efektów. Kiepsko grał w tym fragmencie Ćirić, kilka razy podejmując złe decyzje - rzucając z nieprzygotowanych pozycji lub źle podając. Gdy goście zaczęli się niebezpiecznie zbliżać (47:41), dwoma bardzo efektownymi rzutami z dystansu popisał się Graves. Niestety, w końcówce kwarty kilka nie do końca przemyślanych zagrań (faul niesportowy Szawarskiego, faul techniczny Kljajevicia) spowodowało, że po 30 minutach było tylko 55:51 dla PBG Basket.

Jedynie dwóch minut w ostatniej kwarcie potrzebowali Czarni, by doprowadzić do remisu 57:57. Co ciekawe, dopiero w 34. minucie meczu pierwszy zawodnik PBG Basket - Andrija Ćirić - osiągnął barierę 10 zdobytych punktów. W tym meczu wszyscy podopieczni Kijewskiego zdobywali punkty, a zdobycze rozkładały się dość równomiernie. Nareszcie z dobrej strony pokazał się Uros Duvnjak. Serb dwukrotnie zdobył punkty spod kosza, kolejne dołożył jeszcze z rzutów wolnych i to po jego akcji 2+1 poznaniacy wywalczyli 6-punktową przewagę 65:59. Od tego momentu trwała zacięta wymiana kosz za kosz. Bardzo ważnym momentem była celna trójka Waczyńskiego, która dała poznaniakom prowadzenie 76:70 na 3,5 minuty przed końcem meczu. Irytować mogły natomiast próby podań pod kosz do Kljajevicia. Czarnogórzec nie potrafił złapać tych podań, co skończyło się 3 stratami. Goście jednak też popełniali błędy i cały czas przewaga utrzymywała się na względnie bezpiecznym poziomie 5-6 punktów. Ostatecznie chęć do gry gościom odebrały celne rzuty wolne Gravesa na minutę przed końcem, które dały PBG Basket prowadzenie 78:71. Ostatecznie poznaniacy wygrali 84:73.

Kibice, którzy wybrali się do Areny na mecz z Czarnymi, z pewnością mogli być zadowoleni. Emocji nie brakowało, koszykarze obu zespołów zaprezentowali sporo efektownych akcji, gra była szybka, a zawodnikom nie można było odmówić ambicji i waleczności. Cieszyć może fakt, że każdy z dziewięciu podopiecznych trenera Kijewskiego, który pojawił się na parkiecie, wniósł coś do gry. Najwięcej dobrych momentów mieli Adam Waczyński i Zbigniew Białek, z rezerwowych bardzo dobrze spisał się Hubert Radke. Najmniej grał Pedro Cipriano, ale trener Kijewski zapowiedział, że w meczu z Anwilem Amerykanin zagra więcej i dopiero po tym spotkaniu zapadnie decyzja odnośnie jego przyszłości.

PBG Basket: Białek 15(1), Waczyński 14(1), Ćirić 10(2), Graves 10(2), Duvnjak 10, Kljajević 11, Radke 7(1), Szawarski 5(1), Cipriano 2.

Energa Czarni: Daniels 14, Clark 13(1), Cesnauskis 12(2), Przybyszewski 12(1), Żurawski 9, Sroka 6, Joyce 3, Sulowski 2, Harris 2.


 

Najnowsza galeria