PBG Basket Poznań

Arena zdobyta przez Trefl

Email Drukuj PDF

Przetrzebiony kontuzjami zespół PBG Basket uległ na własnym parkiecie Treflowi Sopot 81:88 (26:24, 19:19, 14:22, 22:23).

 

Przed meczem z sopocianami trenerowi Kijewskiemu przybyło kolejne zmartwienie. Do kontuzjowanego Adama Waczyńskiego dołączył Andrija Ćirić, któremu dokucza naciągnięty mięsień brzuchaty łydki. W tej sytuacji w pierwszej piątce PBG Basket zaszły radykalne zmiany - Waczyńskiego zastąpił niespodziewanie Mowlik, a Ćiricia Radke.

Zobacz też

Pierwsza połowa upłynęła pod znakiem bardzo wyrównanej gry. Przewaga któregokolwiek z zespołów sięgała maksymalnie 5 punktów, a prowadzenie kilkakrotnie się zmieniało. Poznaniacy imponowali zwłaszcza celnymi rzutami z dystansu. Podczas gdy w ostatnim meczu trafili za 3 punkty zaledwie dwa razy, to przez pierwsze 20 minut spotkania z Treflem uczynili to aż 7 razy. W strzeleckich popisach brylowali Graves i Szawarski. Kibiców martwić mogła jednak postawa podopiecznych trenera Kijewskiego na tablicach - w pierwszej połowie Trefl miał więcej zbiórek w ataku (11) niż PBG Basket w obronie (10)! O najzabawniejszą akcję meczu postarał się skrzydłowy gości Lewrance Kinnard. Amerykanin najpierw po niezwykle efektownym alley oop umieścił piłkę w koszu, co było nie lada sztuką, a już w następnej akcji, będąc sam na sam z koszem, ... spudłował. Po pierwszej części meczu nieznacznie prowadzili poznaniacy 45:43.

Przy tak wyrównanym pojedynku często zdarza się, że gdy jedna z drużyn osiągnie znaczniejszą przewagę, jest to decydujący moment spotkania. Na początku trzeciej kwarty, trochę przy pomocy rywali, poznaniakom udało się zbudować nieco większą przewagę. Przy jednym posiadaniu piłki gospodarze zdobyli aż 8 punktów i prowadzili już 55:46. Na te 8 punktów złożyła się "trójka" Białka, następnie po przewinieniu technicznym Hawkinsa oba rzuty wolne wykorzystał Graves, a po wznowieniu kolejną "trójkę" dorzucił Duvnjak. Niestety, od tego momentu, a była to 23. minuta meczu, podopieczni trenera Kijewskiego przestali grać. Mnożyły się straty, bezsensowane indywidualne akcje, nieudane rzuty. Na domiar złego poznaniacy sporo faulowali, dzięki czemu goście często stawali na linii rzutów wolnych. Przez kolejne 6 minut PBG Basket zdobył ledwie 2 punkciki przy 19 punktach Trefla, a wynik na tablicy brzmiał 57:65.

W ostatnich 10 minutach poznaniacy próbowali odrabiać straty. Dwa razy udanymi wejściami pod kosz popisał się Duvnjak, trafiali też Szawarski i Kljajević, ale cały czas goście utrzymywali bezpieczną przewagę. Dopiero w samej końcówce za sprawą celnych trójek Gravesa przewaga Trefla zmniejszyła się do 4 punktów (78:82 na 48 sekund przed końcem), ale ani na chwilę sytuacja nie wymknęła się spod kontroli graczy Karlisa Muiznieksa. Ostatecznie PBG Basket przegrał 81:88.

Z pewnością kibice zebrani w Arenie, w tym także prezydent Poznania Ryszard Grobelny, mogli czuć rozczarowanie. Drużyna Kijewskiego jeszcze do początku trzeciej kwarty prowadziła wyrównaną walkę z Treflem (głównie za sprawą skutecznie wykonywanych rzutów z dystansu), ale w drugiej połowie grała słabo, nieskutecznie, bez pomysłu. Sopocianie bez większego trudu zbudowali bezpieczną przewagę i spokojnie dowieźli ją do końca meczu. W drużynie PBG Basket wyróżnić można obu rozgrywających - Gravesa i Duvnjaka, którzy po raz pierwszy długimi fragmentami przebywali razem na parkiecie i dawało to niezłe efekty. Graves imponował celnymi trójkami, a Duvnjak bardzo skutecznymi wjazdami pod kosz. Zdecydowanie brakowało jednak zespołowych akcji, wypracowywania przez cały zespół czystych pozycji rzutowych, konsekwencji w grze w ataku. Trefl Sopot udowodnił za to, że jest bardzo solidnym zespołem, który nie powinien mieć najmniejszych problemów z awansem do play off.

 

PBG Basket: Graves 19(5), Duvnjak 15(1), Szawarski 13(3), Białek 12(2), Kljajević 12, Radke 6, Semmler 3(1), Bartosz 1, Mowlik 0.

Trefl: Kitzinger 20(1), Kuzminskas 18, Kinnard 13(3), Kadziulis 13(2), Kowalczuk 7(1), Stefański 7, Hawkins 6, Ratajczak 4.

 

Najnowsza galeria