PBG Basket Poznań

Nareszcie zwycięstwo

Email Drukuj PDF

W meczu kończącym serię spotkań w Poznaniu PBG Basket Poznań pokonał Sportino Inowrocław 80:72 (18:23, 22:17, 25:16, 15:16).

Niemal do ostatnich chwil przed meczem nie było pewne, czy będzie mógł w nim wystąpić nowy nabytek poznańskiego klubu, skrzydłowy James Maye. Ostatecznie udało się zatwierdzić Amerykanina i trener Kijewski miał szersze pole manewru w rotacji graczy. Do zespołu powrócił też po trzytygodniowej przerwie Waczyński, natomiast odpocząć musiał Ćirić, który jeszcze nie wyleczył do końca poprzedniej kontuzji. Podobne problemy miał też trener Sportino Andrzej Kowalczyk - przed spotkaniem z PBG Basket zwolniono Rafała Bigusa i Darryla Greene'a, a na ich miejsce jeszcze nie zakontraktowano nowych zawodników.

Zobacz też

James Maye już po dwóch dniach treningów został delegowany do pierwszej piątki PBG Basket, ale pierwsze jego akcje nie były udane. Amerykanin raz został zablokowany, kolejny rzut przestrzelił, a goście się nie mylili, nawet z bardzo trudnych pozycji, i błyskawicznie zbudowali sporą przewagę. W 5. minucie prowadzili już 3:15 i trener Kijewski musiał zdjąć z boiska Maye, który nie miał przez ten czas ani jednej udanej akcji. Podkoszowi gracze PBG Basket mieli ogromne problemy, by powstrzymać silnego i zwinnego centra gości Sani Ibrahima, który bez większego problemu zdobywał punkty. Nie powstrzymywały go nawet faule Klajevicia. Dopiero kilka udanych akcji Waczyńskiego i celne rzuty z dystansu Gravesa pozwoliły poznaniakom odzyskać rytm. Cały czas kilkoma punktami prowadzili jednak zawodnicy Sportino. Kolejne dobre akcje Waczyńskiego na początku drugiej kwarty zmniejszyły straty poznaniaków do 1 punktu (22:23), ale goście nadal grali skutecznie. Gospodarze wciąż nie potrafili znaleźć recepty na Ibrahima, a rezerwowi gości także popisywali się celnymi rzutami. Po raz kolejny trener Kijewski wpuścił na parkiet Maye i tym razem Amerykanin pokazał się już z lepszej strony - trafił trójkę i dodał 2 punkty z rzutów wolnych. Nieźle zaprezentował się też Duvnjak. Jednak do ostatniej minuty pierwszej połowy to goście mieli inicjatywę. Dopiero 3-4 skuteczne akcje poznaniaków w samej końcówce pozwoliły na odrobienie wszystkich strat. Po punktach Waczyńskiego na 2 sekundy przed końcem połowy po raz pierwszy tego dnia na tablicy wyników widniał remis 40:40.

W przerwie widzowie z zainteresowaniem obejrzeli pokaz taekwondo w wykonaniu "Szakali z Jeżyc".

W ostatnich kilku meczach poznaniacy pokazywali się z dobrej strony w pierwszych połowach, by w drugich zaprzepaścić całą przewagę i przegrać mecz. Tym razem było zupełnie odwrotnie. Po niezbyt dobrej pierwszej części meczu, znacznie lepiej podopieczni trenera Kijewskiego zagrali w drugiej połówce. Już po kilkudziesięciu sekundach ładna akcja Maye i celna trójka Waczyńskiego dały gospodarzom prowadzenie 46:40. Ta część gry była popisem Jamesa Maye. Amerykanin decydował się na rzuty z czystych pozycji, grał też jeden na jeden i większość jego akcji kończyła się sukcesem. Pozwoliło to zbudować PBG Basket nieco większą przewagę (51:42), a obawy mogła budzić jedynie sytuacja z faulami graczy wysokich. W 25. minucie czwarty faul popełnił Kljajević, który zresztą cały czas nie mógł sobie poradzić ze zdecydowanie najgroźniejszym w szeregach gości Ibrahimem i w tej sytuacji centrem Sportino musiał zaopiekować się Radke. Mocno krytykowany za grę w ostatnich meczach Radke tym razem spisywał się dobrze - nie tylko zbierał sporo piłek, ale popisał się aż 4 asystami. Nawet gdy poznaniakom przydarzały się błędy, to potrafili je naprawić - Zbigniew Białek po złym podaniu dogonił Żytkę i efektownie go zablokował.

Po trzech kwartach PBG Basket prowadził 65:56 i choć w ostatniej części gry nie grał dobrze, to słabość rywali spowodowała, że zwycięstwo ani przez moment nie było poważnie zagrożone. Najjaśniejszym punktem poznańskiej drużyny był w tym okresie meczu zupełnie niewidoczny do tej pory Zbigniew Białek. To on zdobywał punkty po współpracy z Szawarskim, to on w istotnym momencie trafił za 3 punkty (dało to prowadzenie 72:63 w 35. minucie). Poznaniakom nie zaszkodziły nawet 3 straty bardzo dobrze do tej pory grającego Waczyńskiego i 3 zepsute rzuty wolne przez Duvnjaka (co ciekawe, w dotychczasowych 9 meczach przestrzelił on tylko 1 rzut wolny). Nieoczekiwanie też trener Kowalczyk zdjął w czwartej kwarcie Ibrahima, co bardzo ułatwiło grę defensywną gospodarzom. Inowrocławianie zbliżyli się jedynie na 4 punkty (75:71 w 39. minucie), ale na więcej nie było już ich stać. Ostatecznie PBG Basket wygrał 80:72.

Po dwóch bardzo nieudanych meczach z Treflem i Zniczem tym razem poznaniacy wygrali, choć pierwsza połowa wcale nie zapowiadała dość spokojnego zwycięstwa. Trzeba jednak przyznać, że Sportino zaprezentowało się słabo, a jedynym graczem, który sprawiał gospodarzom poważne trudności, był Ibrahim. Bardzo obiecująco zaprezentował się w PBG Basket James Maye - dysponuje on dobrym rzutem, nie boi się gry jeden na jeden, jest zwinny i szybki. Dobrze zaprezentował się też po kontuzji Adam Waczyński, przy czym szczególnie mogły imponować jego zbiórki pod koszem rywali i celne dobitki. W porównaniu z poprzednimi meczami korzystnie zaprezentował się także Hubert Radke. Cichym bohaterem meczu był jednak Rajko Kljajević. Mimo że Czarnogórzec zdobył niewiele punktów i miał duże problemy w obronie, to w obliczu kontuzji Bartosza był zawodnikiem niezwykle ważnym. A Kljajević wcale nie musiał zagrać w tym meczu, ponieważ uzgodnił już warunki rozwiązania kontraktu z PBG Basket. Niewykluczone, że bez niego poznaniacy tego meczu by nie wygrali.

Należy też podkreślić świetny doping kibiców. W kameralnej hali AWF-u stworzyli oni bardzo pozytywną atmosferę i aż szkoda, że na kolejny mecz w Poznaniu trzeba będzie czekać aż półtora miesiąca.

PBG Basket: Maye 16(3), Waczyński 13(1), Graves 12(4), Szawarski 11, Białek 10(1), Duvnjak 8(1), Radke 6, Kljajević 4, Mowlik 0.

Sportino: Ibrahim 18, Łuszczewski 10(2), Scott 10(1), Anderson 10, Żytko 8(1), Arabas 5, Raczyński 3.

 

Najnowsza galeria