W drugim meczu fazy pre play-off PBG Basket Poznań przegrał z Energą Czarnymi Słupsk 73:83.
Po zaciętym pojedynku poznaniacy przegrali drugie spotkanie w fazie pre play-off. Awans do najlepszej ósemki Polskiej Ligi Koszykówki wywalczyła drużyna ze Słupska, która w play-offach zmierzy się z mistrzem Polski - Asseco Prokomem Gdynia. PBG Basket kończy sezon 2009/2010 na 9. miejscu.
Pierwsza kwarta środowego meczu była bardzo wyrównana. Żadna z drużyn nie była w stanie wypracować sobie większej przewagi. Jednak na początku drugich dziesięciu minut coraz wyraźniej do głosu zaczęli dochodzić goście. W ekipie Energi Czarnych bardzo dobrze spisywali się przede wszystkim: Mantas Cesnauskis, Alex Harris i Chris Daniels. To w dużej mierze to trio sprawiło, że do przerwy słupszczanie prowadzili aż 48:32. W zespole z Poznania zawodziło dosłownie wszystko. Przede wszystkim brakowało jednak determinacji i skuteczności.
Po przerwie gospodarze zaczęli grać znacznie lepiej, jednak upłynęło jeszcze sporo czasu zanim drużyna Dejana Mijatovicia zbliżyła się do rywali. Mimo lepszej gry poznaniaków, wydawało się, że goście kontrolują przebieg wydarzeń na parkiecie. W czwartej kwarcie PBG Basket poczuł jednak swoją szansę i zniwelował straty niemal do zera. Po celnej trójce Zbigniewa Białka zespół ze Słupska prowadził zaledwie 69:66. – Nie wiem, czy zbyt szybko uwierzyliśmy, ale prawda jest też taka, że w pewnym sensie właśnie w ten sposób gramy w tym sezonie. Już wcześniej zdarzało się, że mieliśmy dużą przewagę i ją traciliśmy. Najważniejsze, że dziś wygraliśmy. Zwycięzców się nie sądzi – mówił po spotkaniu gracz Energi Czarnych Paweł Leończyk.
W decydujących momentach poznaniacy zagrali zbyt nerwowo. Gospodarze popełnili zdecydowanie zbyt wiele błędów i można powiedzieć, że w pewnym sensie ułatwili odniesienie zwycięstwa swoim rywalom. Kiedy ważyły się losy meczu, to właśnie podopieczni trenera Dainiusa Adomaitisa grali dojrzalej i właśnie dlatego mogą teraz cieszyć się ze zwycięstwa i awansu do dalszych gier. Wygrali mimo aż 26 strat popełnionych w meczu.
– Jesteśmy mocno rozczarowani. Po dobrej końcówce sezonu zasadniczego liczyliśmy, że uda nam się awansować do fazy play-off. Niestety, trafiliśmy w eliminacjach na najmocniejszego z możliwych rywali. Energa Czarni to naprawdę klasowa drużyna z dobrymi zawodnikami. W moim odczuciu kluczowy był jednak pierwszy mecz. Gdyby udało się wygrać, dziś to my gralibyśmy spokojnie. Tymczasem opanowanie było widać w poczynaniach naszych rywali, którzy nie odczuwali żadnej presji. W pierwszej połowie było widać, że nasza drużyna odczuwa ciśnienie tego pojedynku. Po przerwie walczyliśmy, ale niestety nie udało się – podsumowywał całą rywalizację zawodnik PBG Basket, Wojciech Szawarski.
Przed środowym spotkaniem sporo mówiło się o powrocie do drużyny z Poznania Sasy Ocokoljicia, który z powodu problemów wizowych opuścił pierwszy mecz rywalizacji w słupskiej hali Gryfia. Obecność Serba miała być dużym wzmocnieniem gospodarzy, tym bardziej, że goście doznali w poniedziałek poważnego osłabienia. Urazu nabawił się bowiem Tyron Brazelton i było jasne, że ciężar rozgrywania akcji Energii Czarnych spocznie w dużej mierze na Mantasie Cesnauskisu.
Szybko okazało się jednak, że Ocokoljić nie będzie tym razem liderem ekipy ze stolicy Wielkopolski. Serb grał bardzo ospale i pozostawał w cieniu innych zawodników. Po meczu można było usłyszeć, że było to spowodowane ciężką podróżą do naszego kraju, którą musiał odbyć zawodnik PBG Basket. Ruch lotniczy w Europie jest nadal sparaliżowany i dlatego rozgrywający PBG Basket do Poznania zmuszony był przyjechać samochodem.
Relacja Jarosław Galewski (www.plk.pl)
PBG Basket Poznań - Energa Czarni Słupsk 73:83 (17:19, 15:29, 20:15, 21:20)
PBG Basket Poznań: Tomaszek 16, Białek 14, Szawarski 12, Cirić 9, Waczyński 8, Mobley 8, Duvnjak 6, Radke 0, Ocokolić 0.
Energa Czarni Słupsk: Cesnauskis 19, Harris 16, Booker 14, Daniels 13, Sulowski 10, Leończyk 8, Sroka 3, Przybyszewski 0, Pabian 0.




