Zapraszamy do lektury pierwszej części wywiadu z trenerem PBG Basket Miliją Bogiceviciem. Z serbskim szkoleniowcem rozmawiał Maciej Szulejewski.
Maciej Szulejewski: To już pół roku, od kiedy pojawił się Pan w stolicy Wielkopolski. Czy koszykówka w Poznaniu dużo się różni od tej w Starogardzie Gd.?
Milija Bogicević: Przede wszystkim Starogard już od wielu lat ma bogate doświadczenia w ekstraklasie. Taki poziom zainteresow
ania i kibicowania to efekt wielu lat pracy. Oczywiście koszykówka w samym Poznaniu jest dużo mniej popularna, ale robimy wszystko żeby to zmienić.
Co zadecydowało, że znalazł się Pan w Poznaniu? Nie chciał Pan kontynuować dzieła w Polpharmie?
Oczywiście, że była taka możliwość. W mojej opinii jednak sama koszykówka jak i klub PBG Basket mają przed sobą ogromną przyszłość. Znalazłem się w bardzo szybko rozwijającym się klubie, w którym szansa na osiągnięcie sukcesu za niewielkie pieniądze jest większa niż w Starogardzie.
Jaki cel postawił Pan sobie i drużynie przed sezonem?
Przed sezonem szczególnie oczekiwania były bardzo wysokie. Realia okazały się jednak inne niż przewidywaliśmy. Liga jest w tym sezonie niezwykle wyrównana, awans do play-off będzie dobrym wynikiem.
Po rozpoczęciu rozgrywek do zespołu dołączyli Cliff Hawkins i Patrick Okafor. Obaj nie wyglądali na przygotowanych do sezonu. Dlaczego postawiono akurat na nich?
Wiedzieliśmy, że nie są do końca przygotowani. Liczyliśmy jednak bardziej na doświadczenie i ich mądrość. Tego potrzebował zespół i tego od nich wymagaliśmy.
Drużyna rewelacyjnie rozpoczęła rozgrywki ligowe. Co zdarzyło się po zwycięstwie z Asseco Prokomem, że zespół przegrał aż siedem spotkań z rzędu?
Nie tak łatwo podać jedną przyczynę. Być może za szybko został osiągnięty sukces? Drużyna rodzi się w bojach, a tu kolejność została zaburzona. Potem zespół już nie grał na takim poziomie, na jakim oczekiwaliśmy.
Kryzys już jest odległym wspomnieniem?
Tak. Warto też zwrócić uwagę na fakt, że cztery z tych porażek były nam wyciągnięte z ręki. Przez większą część tych spotkań prowadziliśmy, byliśmy po prostu lepszym zespołem. Po meczach w Pucharze Polski, gdzie graliśmy z zespołami ekstraklasowymi, widać, że nasza forma szybko rośnie.
Czy w jakimkolwiek momencie rozważał Pan rezygnacje ze swojego stanowiska?
Nie, zdecydowanie nie. Żeby być trenerem trzeba mieć twardy charakter. Zawodnicy doskonale wyczuwają czy trener wierzy w siebie czy nie. A to bardzo ważne, żeby dawać im przykład. Wiem, że niewiele brakowało a bym już nie pracował w Poznaniu, ale wiem też, że niewiele nam brakowało by być zaskoczeniem ligi takim jak Słupsk. Nawet w meczach przegranych nie zawsze graliśmy źle. Oczywiście mam sobie kilka rzeczy do zarzucenia, jednak każdy trener ma coś sobie do zarzucenia. W tym zawodzie nie może być inaczej, niezależnie czy zespół wygrywa czy przegrywa.
W trakcie sezonu do sztabu szkoleniowego dołączony został Paweł Turkiewicz, działo się to za Pana wiedzą i aprobatą?
Tak, prowadziliśmy takie rozmowy, Paweł przyszedł tutaj porozmawiać, zorientować się w sytuacji, ale w końcu nie zgadzaliśmy się w kilku kwestiach i po przyjacielsku się rozstaliśmy.
Rozmawiał Maciej Szulejewski
Drugą część wywiadu z serbskim szkoleniowcem można przeczytać tutaj.



