Zapraszamy do lektury pierwszej części wywiadu z Vladimirem Ticą. Z serbskim zawodnikiem rozmawiał Maciej Szulejewski.
W swojej karierze zwiedziłeś już wiele krajów. Rosja, Ukraina, Belgia, Niemcy, w końcu Polska...
Taka jest koszykówka. Zaczynałem oczywiście w Serbii, potem zdecydowałem się na wyjazd. Dostałem dobrą propozycję z Rosji, potem z Ukrainy. W końcu, przez Belgię i Niemcy trafiłem jednak do Polski i tu czuję się zdecydowanie najlepiej. I mam nadzieję, że zostanę tu jak n
ajdłużej.
Gdzie żyło Ci się najlepiej?
We wszystkich tych krajach żyje się w miarę podobnie, jednak zdecydowanie najlepiej czuję się w Polsce. Całkiem mi tu dobrze! (uśmiech)
Która liga, w której grałeś, wydaje Ci się najsilniejsza?
Bardzo silną ligę mają na pewno Niemcy. Od zawodników bardzo dużo się tam oczekuje. Jednak za najsilniejszą uznałbym Rosję. W momencie kiedy się tam znalazłem wszystkie kluby dysponowały już bardzo wysokimi budżetami, co wpłynęło na równie wysoki poziom zawodników.
Trener Bogicević powiedział, że polska liga jest na tyle specyficzna, że nie wszyscy utalentowani gracze się w niej sprawdzają. Zgadzasz się z tą opinią?
Tak. Zdecydowanie się zgadzam. Sędziowanie, sposób gry różnią się od innych lig w Europie. Nie każdy zawodnik się tutaj sprawdza. Wielu m.in. Amerykanów, którzy w innych ligach są niekwestionowanymi gwiazdami tutaj kompletnie nie zdają egzaminu.
Którą pozycję wolisz? Silny skrzydłowy czy może środkowy?
Przed przyjazdem do Polski byłem głównie silnym skrzydłowym. Aby grać na środku brakowało mi z pewnością kilogramów i siły. Po pojawieniu się w polskiej lidze okazało się, że częściej jestem wystawiany jako center. Myślę, że jestem bardziej czwórką niż piątką, ale spokojnie mogę grać na obu pozycjach.
Jesteś już doświadczonym zawodnikiem, w jaki sposób Ci to pomaga?
O zawodnikach wysokich mówi się, że im starsi tym lepsi. To sprawdza się w moim przypadku! (śmiech)
Co jest Twoim głównym atutem
?
Ciężko powiedzieć. Może moja szybkość? Wydaję mi się, że jestem trochę szybszy od innych wysokich zawodników grających w TBL. To z pewnością jest mój atut.
Od początku sezonu prezentujesz bardzo równą, wysoką formę. Czemu zawdzięczasz tak dobrą postawę na boisku?
Podczas mojej kariery współpracowałem głównie ze szkoleniowcami, którzy wymagali bardzo ciężkiej pracy. Andrej Urlep, Zmago Sagadin czy teraz Milija Bogicević. U każdego z nich trzeba zostawiać serce na parkiecie. Ciężka praca od samego początku to mój klucz do sukcesu.
W zespole nastąpiło kilka zmian. Były niezbędne?
Bardzo dobrze rozpoczęliśmy sezon, kilka wygranych i świetne miejsce w tabeli. Ale w momencie, w którym zaczęliśmy przegrywać potrzebowaliśmy jakiś zmian. Bartosz i Patrick odeszli, w zamian przyszedł do nas Mujo. Myślę, że może być już tylko lepiej.
Rozmawiał Maciej Szulejewski
Drugą część wywiadu z Vladimirem Ticą można przeczytać tutaj.



