
Czeka nas ciężka, fizyczna walka przez całe 40 minut meczu - mówi przed czwartkowym spotkaniem z Anwilem Włocławek trener Milija Bogicević. Z serbskim szkoleniowiec PBG Basket rozmawiał Maciej Szulejewski.
Spotykamy się po bardzo dobrym spotkaniu w Łodzi. Zespół odniósł wysokie zwycięstwo, a wręcz idealny mecz rozegrał Damian Kulig. Jest szansa na powtórkę w czwartek?
Damian zagrał mecz na naprawdę wysokim poziomie. To jasne, że ma możliwości żeby grać tak w każdym spotkaniu. Nie ma co ukrywać, że to właśnie na Kuligu, Mićiciu i Comagiciu opiera się obecnie nasza gra. Bez ich dobrej postawy nie będziemy liczyć się w walce o zwycięstwo.
Tak dobre spotkanie z ŁKSem oznacza, że Damian ustabilizował formę i możemy oczekiwać więcej takich spotkań?
Jestem bardzo zdziwiony, że Damian w ogóle rozgrywa słabsze mecze. Patrząc na jego postawę i to jak prezentuje się na treningach nie mam żadnych wątpliwości, że w taki sposób mógłby grać w prawie każdym spotkaniu. Mecze takie jak w Tarnobrzegu czy Warszawie nie powinny się zdarzać wcale.
Już w czwartek do Poznania przyjeżdża rywal z zupełnie innej półki. Jaki jest sposób na pokonanie Anwilu Włocławek?
Z Anwilem nie można wygrać inaczej niż postawić na ciężką, fizyczną walkę przez całe 40 minut. Jeżeli drużyna nie jest w stanie wejść na ten sam poziom walki, co oni, to na zwycięstwo nie ma żadnych szans.
Anwil to przede wszystkim zespół, który przez całe spotkanie utrzymuję dużą intensywność w obronie. Poza tym dobrze biegają do kontrataków i mają naprawdę świetnych zawodników. Szczególną uwagę trzeba zwrócić na Edwardsa i Berishe. A przecież jest jeszcze "mózg" drużyny, czyli Krzysztof Szubarga.
Nie ma co ukrywać, że we Włocławku zespół kompletnie nie poradził sobie z duetem Krzysztof Szubarga - Corsley Edwards. Czy jest już pomysł jak ich zatrzymać?
Anwil to nie tylko Corsley Edwards czy Krzysztof Szubarga. Do zespołu dołączyli ostatnio, grający wcześniej w Treflu Sopot, Lorinza Harrington i Lawrence Kinnard. A przecież w zespole jest jeszcze Dardan Berisha, który w Tauron Basket Lidze jest jednym z najgroźniejszych zawodników obwodowych. Powstrzymanie Anwilu to nie jest łatwa sprawa, a już na pewno nie można skupiać się tylko i wyłącznie na jednym zawodniku.
We Włocławku walki nie brakowało. Momentami było wręcz brutalnie...
Doskonale pamiętam, że podczas meczu we Włocławku od drugiej kwarty graliśmy praktycznie bez Micicia, który złamał nos. Zostaliśmy wtedy bez zawodnika, który mógłby poprowadzić grę. Dorde oczywiście grał ale nie był już w stanie wejść na swój normalny poziom. W ogóle mecz z Anwilem wiele nas wtedy kosztował. Przez następne spotkania Dorde był nie w pełni sił, a przy naszym wąskim składzie miało to ogromne znaczenie.
Patrząc na tabelę, chyba nie trudno wskazać faworyta?
Oczywiście, że Anwil to bardzo silny zespół, który jest zdecydowanie wyżej w tabeli. Jest to również zespół, który ma postawione inne cele niż my. Pamiętajmy jednak, że gramy u siebie, w Arenie, więc jesteśmy dobrej myśli. Każdy mecz, a szczególnie mecz z zespołem z Włocławka to świetna okazja żeby pokazać się w lepszym świetle.
Jedno jest pewne, po raz kolejny nie ma Pan komfortowej sytuacji kadrowej.
To prawda. Poza zespołem jest Aleksander Lichodzijewski, grypę żołądkową ma Jacek Sulowski, tak więc znowu nasza rotacja jest bardzo mała. Nie ma co ukrywać, że sytuacja jest trudna, ale po tym jak zagraliśmy w Łodzi możemy być dobrej myśli. Szczególnie trzecia i czwarta kwarta wyglądały imponująco. Jeżeli w ten sposób zaczniemy mecz z Anwilem to może być naprawdę ciekawe spotkanie.
Czwartkowe spotkanie to pierwszy w tym sezonie mecz w poznańskiej Arenie. Zespół czuje się tam dobrze?
Oczywiście. W Arenie trenujemy, także nie będziemy mieli problemów z aklimatyzacją. Poza tym myślę, że atutem może być nasze poniedziałkowe spotkanie w Łodzi. Atlas Arena to jeszcze większa hala, a grało nam się tam bardzo dobrze.
Pomimo sytuacji w tabeli zespół trenera Mutapcicia chyba jednak ma się czego obawiać...
Spotkania z Zastalem Zielona Góra i PGE Turowem Zgorzelec pokazały, że wszystko zależy od dyspozycji dnia i od tego z jakim nastawieniem wyjdzie zespół na parkiet. Jeżeli zawodnicy wyjdą na to spotkanie maksymalnie skoncentrowani i przede wszystkim z wiarą w zwycięstwo to absolutnie wszystko się może wydarzyć.
Rozmawiał Maciej Szulejewski



