Chciałem walczyć o coś więcej niż play-offy, ale nie udało się. Z tego względu jestem trochę zawiedziony - Adam Waczyński wspomina sezon spędzony w PBG Basket i opowiada o swoich planach na najbliższy czas.
Z jednej strony zaliczę do udanych, z drugiej nie. Zaliczam do udanych, ponieważ indywidualnie sezon wyglądał całkiem przyzwoicie. Odgrywałem ważną rolę w zespole prowadzonym przez trenera Kijewskiego, a potem przez trenera Mijatovicia. Zebrałem przez to dużo doświadczenia boiskowego, które przyda mi się w przyszłości. Z drugiej strony chciałem walczyć o coś więcej niż play-offy, ale nie udało się. Z tego względu jestem trochę zawiedziony.
Z którym trenerem PBG Basket trenowało Ci się lepiej i dlaczego?
Trenerzy prezentowali dwie odmienne koncepcje gry i treningów. Drużyna poznała przez 9 miesięcy dwie różne szkoły koszykówki. Na pewno było to cenne doświadczenie i duży krok do przodu. Nie będę jednak zdradzał, z którym trenerem pracowało mi się lepiej.
Czy w kolejnym sezonie chciałbyś zagrać w PBG Basket?
Nie ukrywam, że mam już jakieś plany w głowie. Oczywiście grę w PBG Basket biorę również pod uwagę.
Czy w trakcie sezonu 2009/2010 przydarzyła Ci się jakaś ciekawa lub śmieszna sytuacja związana z grą w poznańskim zespole?
Mieliśmy trening na siłowni w Remplusie. W szatni przebieraliśmy się w strój do trenowania i jakimś sposobem nie wpakowałem do szafki moich spodni, w których miałem wszystkie dokumenty i telefon. Po treningu wracam do szatni otwieram szafkę, a tam nie ma spodni. Myślałem, że mi ktoś je ukradł! Wymyślałem najgorsze scenariusze - ale kto by nie wymyślał na moim miejscu? Robert Tomaszek pożyczył mi swój telefon i dzwoniliśmy na mój numer. Cały czas był dostępny, więc była szansa na odnalezienie zguby. Na szczęście klucze i dokumenty od samochodu miałem w bluzie, która nie zginęła. Ubrałem spodenki treningowe - temperatura wynosiła wtedy około zera stopni Celsjusza - bluzę, kurtkę i pojechałem do domu. Posiedziałem tam trochę czasu i zacząłem się zastanawiać co robić. Doszedłem do wniosku, że trzeba telefon zlokalizować. Już byłem w drodze na policję i miałem duże szczęście, bo spotkałem Zbyszka Białka, który powiedział mi, że spodnie przez przypadek wziął mi Tomek Semmler i przywiezie mi na wieczorny trening. Odetchnąłem z ulgą.
Jakie masz plany na wakacje?
Za kilkanaście dni jedziemy z narzeczoną i kolegą na wakacje do Egiptu. Mam również zamiar pracować cały czas nad sobą, bo jest szansa, że pojadę na zgrupowanie Reprezentacji Polski, gdzie chciałbym się pokazać z jak najlepszej strony.























